Wpadłem na genialny pomysł dołożenia do swojej ferajny krewetki filtrującej. Pierwotnie celowałem w krewetkę gabońską, ale z braku laku, w promieniu mniej więcej 60 km nigdzie takiej nie znalazłem, za to od groma w lokalnych sklepach zwyczajnych krewetek filtrujących. Ale do tematu.
Mam awkarium 200l, a w nim:
5 szt. młodych, ok. półrocznych akar z maroni (głównie chodzić będzie w tym wątku o nie);
5 szt. molinezji (co do których też mam pytanie, ale o tym dalej);
4 szt. neon czerwony;
4 szt. razbor klinowych;
5 szt. kirys piżowy;
1 szt. loricaria coś jakby rineloricaria parva?
3 szt. loricaria red
2 szt. otosków.
Jak będzie z tą obsadą? W internecie widze sprzeczne informacje, jedni ludzie twierdzą że akary to najspokojniejsze pielęgnice ze wszystkich, drudzy piszą w jakichś odmętach internetu sprzed lat, że krewetki filtrujące padały ich ofiarą. Sprzedawca ze sklepu, który jest totalnym freakiem akwarystycznym (pozdrawiam sklep Amazonka-Zoo w Skarżyku najlepszy sklep) stwierdził, że akary wpierniczą krewetki filtrujące gdy podrosną.
Narazie kupiłem jedną i jestem oczarowany tym stworzeniem, chciałbym mieć ich chociaż ze 4, tylko cóż mi po nich, jeżeli faktycznie akary gdy podrosną wyskubią mi je wszystkie.
PS w sprawie molinezji: Aktualnie w akwarium mam
PH 7,2
GH 10
KH 7
Chciałem zmniejszyć PH do jakiegoś 6,8 i KH do ok. 4
Dozuję co2. Takie parametry będą zabójcze dla molinezji?